Fanfikowa recenzja

Długo zbierałem się do przeczytania Fanfika, mimo, że polecano mi tę książkę… Byłem nieufny zarówno względem autorki i tematu – co ona może wiedzieć… Porównania do Musierowicz też nie brzmiały optymistycznie. Ostatecznie przemogłem się, ze względu na postać głównego bohatera. No i, że osoba, której wspomniałem o książce, przeczytała ją przede mną i zmotywowała do przeczytania. 😛

Jestem z pokolenia które dorastało bez netu w domu. Chodziłem do kawiarenek internetowych. Czytałem i pisałem fanfiki. Najczęściej o tematyce męsko-męskiej. Kilkanaście lat temu. O obecnej młodzieży nie wiem zbyt wiele, bo rocznikowo jestem raczej w wieku ich rodziców. Ale w tej książce nie ma to znaczenia, bo poza uwspółcześnioną dekoracją, nie ma to jakiegoś większego znaczenia.

Jest sporo wątków w książce, które chciałbym poruszyć. Nie będzie to standardowa recenzja, bo uważam, że książka zasługuje na wyjątkowe potraktowanie i omówienie pewnych kwestii.

Ostrzegam, że raczej jest to lektura dla tych, którzy czytali niż dla tych, którzy chcą przeczytać, bo sięgam mocno do wydarzeń z różnych części książki.

Fabuła

„Zgodnie z zaleceniem MEN-u
Każdy uczeń oraz rogal,
Aby nie marnować tlenu,
Ma być czymś na kształt pieroga.
Sama słodycz, garnir z krost,
Jedna waga, jeden wzrost,
Pulchne lico, grzbiet garbaty,
W środku pulpa i opiaty.”

W poznańskim liceum trwają przygotowania do Dnia Niepodległości. Czyja koncepcja zwycięży? Kółko historyczne domaga się patriotycznej akademii. Zespół kabaretowy woli skecze o rogalach świętomarcińskich. Tymczasem szesnastoletnia Tosia ma na głowie poważniejszy problem: chyba się zakochała w jednym z artystów. W dodatku nie potrafi dojść do ładu z tym, kim tak naprawdę jest. Jedno wie na pewno: ma dość bycia grzeczną dziewczynką i potulnego spełniania cudzych oczekiwań.

Marketing

Pomysł na promocję i tekst okładkowy zakładał, żeby było to jak najbardziej podobne do cis*-hetero szkolnych romansideł. Wszystko po to, żeby jak najwięcej osób to przeczytało. Nie jestem zachwycony takim podejściem. No więc popsuję, „Tosia” jest transchłopakiem, na progu nazwania swojej tożsamości.

* Osoby cispłciowe to takie, których tożsamość płciowa pokrywa się z oznaczeniem płci przy narodzinach.

Transpłciowość

Autorka zrobiła jakiś risercz. Jakiś. Pobieżny. Bo książce brakuje głębi. Leon, „obiekt zakochania” szybko i bezbłędnie pierwszego dnia znajomości domyśla się, że Tosia jest transchłopakiem. Chociaż są pewne „transpłciowe momenty” wszystko generalnie jest bardzo bezbolesne i szybkie. No Tosiek, nie wygłupiaj się, przecież Leon ci powiedział, że to zbyt poważne na wygłupy, więc przejście z „lepiej się czuję w męskich ciuchach” (lustro) „podziwiam androgenicznych modeli” do „Tosiek” (nadane przez Leona) i „Daniel” (zasłyszane od rodziny) są natychmiastowe (parę dni!!) i bezrefelksyjne.

Tak, biorę poprawkę na „w końcu mi zaklikało i chcę by wszyscy o tym wiedzieli” i „głupota szesnastolatka”. Nadal jest zbyt niewiarygodne. Zwłaszcza, że siedzący w fanfikach Tosiek nie miał zielonego pojęcia i nad niczym się nie zastanawiał. Za moich czasów w fanfikach pojawiały się osoby transpłciowe, więc jak to możliwe, że Tosiek czytający anglojęzyczne mpregi (czyli o męskiej ciaży) nie zetknął się nijak z pojęciem „transmężczyzna”? (choćby w dyskusjach). Albo jakimkolwiek innym pojęciem. Albo tumblr i lista genderów. Dlaczego nie miał żadnych przemyśleń, i tak nagle „o, skoro Leoś mówi, to coś w tym jest”.

 

Wiarygodność postaci

Wiarygodność jest niska, bo wszystko służy celowi. Sama książka to „fanfik poprawiający rzeczywistość” i mający z nią tyle wspólnego co fanfiki czytane przez Tośka. Żeby poprawiać rzeczywistość, trzeba wiedzieć jak ona wygląda, a tu nie wygląda…

Leon – deus ex machina książki, z wielką wiedzą, anielską cierpliwością i bezwarunkowym wsparciem to po prostu anioł nie człowiek. Chodzący ideał.

Zła ciotka Idalia, zarobiony ojciec szybko się dostosowują. A ciotka z „robię wszystko co mogę byś była i zachowywała się jak dziewczyna” do „masz Danielu binder” i „co tam chłopcy?” jest… co najmniej dziwne.

Głupie i puste dziewczyny w klasie (stanowiące tło), bezrefleksyjny Tosiek. Postacie są papierowe i dosyć płaskie.

Fanfiki

O fanfikach nie ma zbyt wiele. Społeczność fanfikowa istnieje tylko po to, żeby „wspierać Tośka” i wymierzać karę tym złym. O fanfikach czytanych przez Tośka jest co nieco, o fanfikach przez niego tworzonych nie ma zbyt wiele, chociaż można wnioskować, że były tam męsko-męskie relacje, seks lub inna tematyka podpadająca pod „NC-17” (dla dorosłych).

Autorka nie bardzo ogarnia fanfiki. 😉

Podsumowanie

Czy jest sens to czytać?

Na bezrybiu i rak ryba. Ale zdecydowane książka jest zbyt przeceniana.

To nie jest dobra książka, brakuje jej „co nieco” merytorycznie i rzemieślniczo (konstrukcja fabuły, etc.). Stylistycznie raczej dobrze się ją czyta i szybko. Niestety, nie sądzę, by mogła zostać „na dłużej”. Ale warto po nią sięgnąć.

PS. Przeczytane w ramach wyzwania Książkowa podróż 2017. 🙂

Jesteś już po lekturze Fanfika? Co sądzisz na temat książki?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s